FINAŁ KONKURSU „LEGENDY BŁĘKITNEJ KRAINY”
23
maj
22 maja w Stacji Kultura odbyła się uroczysta gala podsumowująca XIX Otwarty Konkurs Literacki „Legendy Błękitnej Krainy”. Wpłynęły na niego aż 72 legendy, których oceny dokonała powołana przez Lokalną Organizację Turystyczną komisja z przewodniczącą Haliną Krzewniak ze Stowarzyszenia Twórców i Animatorów Kultury TAK w Lęborku. Laureatom gratulowali i nagrody wręczali Sekretarz Miasta Sławomir Tutakowski i Wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej Halina Łukian.
Miło nam poinformować, że uczeń naszej szkoły – Dawid Tesmer z klasy II TFa zdobył wyróżnienie w kategorii 16 – 18 lat. Jego opiekunem była Pani Paulina Stencel. Serdecznie gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów oraz zachęcamy do zapoznania się z wyróżnioną pracą Dawida.
Lębork, miasto o brukowanych uliczkach
i historii tkwiącej w murach średniowiecznych budowli,
budził się ze snu pod szafirowym niebem.
Poranek nad rzeką Łebą niósł ze sobą zapach wilgotnych kamieni i chłód,
który powoli ustępował pierwszym promieniom słońca.
Na ławce przy bulwarze, skąd rozciągał się widok na leniwie płynącą wodę, siedziała Eleonora. Obserwowała niebo, zastanawiając się, w jakie kształty dziś ułożą się chmury.
Wyglądały jak okręt zmierzający ku nieznanemu portowi—może ku przeszłości, a może ku przyszłości.
Obok niej, choć nieco dalej, siedzieli inni.
Nie znali się, ale łączyło ich coś niewidzialnego—zamyślenie malujące się na twarzach.
Każdy z nich miał swoje myśli, wspomnienia i tajemnice,
które jak stare księgi przechowywane w zakurzonych archiwach czekały,
by ktoś znów je otworzył.
Eleonora patrzyła na odbicie miasta w wodzie.
Widziała w nim echa dawnych czasów,
kiedy Lębork był miejscem spotkań kupców i rzemieślników,
kiedy jego uliczkami przechadzali się rycerze,
a kościelne dzwony rozbrzmiewały w rytm codziennych modlitw.
Przypomniała sobie, jak spacerowała tu kiedyś z kimś bliskim—może z kimś, kto już odszedł, pozostawiając po sobie tylko cień w sercu i kilka rozmytych obrazów w pamięci.
Mewy przecięły niebo białymi skrzydłami,
jakby niosły ze sobą sekrety minionych dni.
Wiatr delikatnie poruszał liśćmi drzew przy promenadzie,
szepcząc ciche historie o tych, którzy kiedyś tu byli i myśleli podobnie.
Każdy z nich, siedzących na tej ławce,
miał swoje własne refleksje.
Może o miłości, może o szczęściu, a może o twarzach, które kiedyś znał.
Tego dnia, pod pastelowo-lazurowym niebem, byli razem—choć wciąż osobno—w swoim własnym świecie myśli, splecionych z historią Lęborka.
DAWID TESMER















