Wrocław i Szklarska Poręba
11
paź
Dnia 18 września klasa 2TG wybrała się na pięciodniową wycieczkę do Wrocławia i Szklarskiej Poręby. Nasza przygoda rozpoczęła się kilkugodzinną podróżą. Do Wrocławia dotarliśmy około godziny 14 i mimo zmęczenia wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Naszym pierwszym celem była Panorama Racławicka, czyli wielki, cykloramiczny obraz przedstawiający Bitwę pod Racławicami. Było to niesamowite przeżycie, przenieśliśmy się w czasie i przestrzeni lądując w centrum wydarzeń, które znaliśmy tylko z książek. Lekko oszołomieni zostaliśmy porwani przez przewodnika na Wrocławską Starówkę. Oj, dał popis historycznej wiedzy ,nie tylko zobaczyliśmy najważniejsze zabytki Wrocławia ale usłyszeliśmy mnóstwo ciekawych informacji (nie dało się wszystkiego zapamiętać). Przy okazji zwiedzania mogliśmy również zrobić kilka bardzo ładnych zdjęć na tle Wrocławia 🙂 Pełni wrażeń wróciliśmy do hostelu gdzie w super warunkach planowaliśmy następne dni.
Drugi dzień rozpoczął się wizytą w najstarszym ogrodzie zoologicznym w Polsce. Zobaczyliśmy niesamowitą ilość zwierząt, były to m.in. hipopotamy, słonie, żyrafy, lwy, krokodyle, pingwiny słowem ogromna bioróżnorodność (jej znaczenie i zagrożenia znamy z lekcji biologii). Ogromne wrażenie wywarło na nas Afrykarium– po prostu przenieśliśmy się w afrykańskie klimaty. Trudno nam było stamtąd wyjść. Roślinność, zwierzęta, muzyka… Trzeba to zobaczyć, usłyszeć, dotknąć. Nabraliśmy mocy afrykańskich wojowników i z łatwością zdobyliśmy mierzącą 627 m n.p.m. górę Chojnik, na której stoi zamek o tej samej nazwie. Cudnie tu było i klimatycznie, spokojnie i tylko odgłosy wodospadu Szklarki potęgowały efekt naszej prawie alienacji. Spacer ścieżką edukacyjną też był fajny (żadnych książek, żadnych dzwonków, luz). Przyroda promuje się sama. Szkoda nam było opuszczać PN, ale Szklarska na nas czekała z ciepłym posiłkiem(ten zew zwyciężył). Wieczorem do późna rozmawialiśmy, śmialiśmy się (nasza tajemnica z czego…)
Trzeciego dnia czekało nas wejście na górę Szrenica, która mierzy 1362 m n.p.m. Nie było to łatwe zadanie, niektórzy z nas ledwo dali radę, ale summa summarum wszyscy stanęliśmy na szczycie 🙂 Byliśmy wysoko, byliśmy razem, fajnie nam było… Zatrzymaliśmy się jeszcze, żeby zobaczyć wodospad Kamieńczyka, który zrobił na nas niesamowite wrażenie (mamy fajne focie). Po zejściu ze Szrenicy prędko udaliśmy się do pensjonatu, aby po pełnym wysiłku dniu spokojnie zjeść i odpocząć, przegadać wrażenia i dać wytchnienie mięśniom (zakwasy to nie jest fajna sprawa).
Nie wiemy kiedy nadszedł przedostatni dzień, a więc czas było się pożegnać ze Szklarską Porębą i przywitać Karpacz. Podzieliliśmy się na dwie grupy – jedna ruszyła zdobyć szczyt Śnieżki, a druga zwiedzić miasto, także w trakcie, gdy zdobywcy gór pokonywali swoje limity i wylewali siódme poty, zwiedzający odwiedzili świątynię Wang, zobaczyli dziki wodospad i zrobili sobie bardzo długi spacer po Karpaczu. Po wszystkim z powrotem połączyliśmy siły i ruszyliśmy do Wrocławia, gdzie po długim dniu mogliśmy się zrelaksować w jednym z największych aquaparków w Polsce. Właściwie to ta nagroda należała się zdobywcom szczytu, ale po co ta drobiazgowość…
Piątego dnia czekała nas ostatnia już atrakcja naszej wycieczki – Hydropolis, czyli multimedialna wystawa edukacyjna poświęcona wodzie. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy o statkach, zwierzętach oraz pograliśmy w interesujące gry. Życie w kropli wody nie jest już dla nas tajemnicą, siły kohezji i adhezji rozumiemy i przyswoiliśmy jeszcze wiele mądrych rzeczy. Było ciekawie i nowocześnie 🙂 Pełni wrażeń, emocji, wspólnych przeżyć wracaliśmy do lęborskich realiów ucząc się po drodze wiersza (pozdrawiamy Panią od polskiego)
Była to nasza najciekawsza wycieczka 🙂 Dziękujemy Panu A. Pierzchale za super organizację naszej eskapady i, zaprzyjaźnionej od dawna z nim, naszej wychowawczyni za dyskretne czuwanie nad nami.















